Niedługo pojawi się nowa lista leków refundowanych. Możliwe jest, że kolejny raz zostanie podjęta walka z zarzutem wobec publikowanych list – system limitu cenowego nie chroni chorych przed nadmiernymi wydatkami, nie skłania też firm farmaceutycznych do obniżania cen. Jednocześnie uważano, że istniejący system zabezpiecza interes wydatków publicznych.
Dotychczas pierwszeństwo na listach miały leki, które charakteryzowały się możliwie najniższymi kosztami gwarantującymi jednocześnie najwyższy efekt terapeutyczny. Na liście leków podstawowych rozważano w pierszej kolejności listę opracowaną przez WHO (Światową Organizację Zdrowia). Uważa się, że ta lista zawiera substancje lecznicze umożliwiające skuteczne zmniejszenie śmiertelności i poprawiające jakość życia. Brano pod uwagę konkurencyjność kosztową leku, czyli koszt terapii do czasu terapii i jej skuteczności. Proponowane kilkukrotne nowelizowanie listy leków miało za zadanie wprowadzenie nowych, innowacyjnych preparatów o udowodnionej skuteczności oraz leków generycznych (te są uznawane za tańsze). W celu racjonalnego wprowadzenia nowych, innowacyjnych preparatów stosowano analizę wpływu na budżet refundacyjny oraz analizę efektywności kosztowej. Oczywiście podkreślany był fakt, że takie analizy istnieją również dla produktów już znajdujących się na listach.
Są leki chronione patentami, ale “patent” to nie przeszkoda w umieszczaniu leku na liście. Ewentualne umieszczenie takiego specyfiku wiązało się z porównaniem danego leku w kilku krajach europejskich (o zbliżonym do Polski poziomie dochodu narodowego per capita). Jednocześnie uważano, że leki krajowe są około 4-krotnie tańsze od preparatów importowanych. Cena leków odtwórczych zagranicznych również szacowana była na 2- krotnie wyższą cenę od krajowych generyków. Z tego też względu może powinny być faworyzowane tanie preparaty odtwórcze.
