Czy pacjent ucierpi na proponowanym wprowadzeniu stałych marż na leki?
To pytanie często zadawane jest przez zainteresowanych zmianami w ustawie o lekach refundowanych. Obecnie określane są jedynie maksymalne kwoty dopłat. Czyli dopłata może wynieść np. 20 zł, ale praktycznie apteka może proponować cenę, gdzie pacjent może zapłacić nie 20 zł mniej, ale nawet 25 zł mniej. Zdarzały się przypadki sprzedaży leków za przysłowiowy grosik. Pacjenci mają możliwość otrzymania leków po niższej cenie i chętnie z tego korzystają. Często muszą jechać do wybranej apteki z “promocją” na drugi koniec miasta. Dla pacjentów i dla właścicieli aptek jest to korzystne rozwiązanie, zachęcające do kupna leków w konkretnym miejscu. Planowane zmiany są zdaniem niektórych aptekarzy dobre jedynie dla aptek w centrach miast. Zapewne pacjent wiedząc, że kupi zawsze leki w tej samej cenie będzie jeździł do najbliższej apteki, a nie do tej z “promocją”.
Naczelna Izba Aptekarska jest za wprowadzeniem stałych marż.
- To jest sytuacja nienormalna, że leki do tej pory uznawano jako zwykłą rzecz konsumpcyjną – twierdzi dr Marek Jędrzejczak, wiceprezes Izby. – Promocje doprowadzały do tego, że Polacy w nadmiarze gromadzą lekarstwa w szafkach, mimo że ich nie potrzebują. Kupują lek tylko dlatego, że w jakiejś aptece jest o kilkanaście groszy tańszy niż gdzie indziej – zauważa.
